sobota, 9 lutego 2013

23. Spokój umysłu


Rozejrzałam się, zdezorientowana. Nikogo w środku poza naszą piątką nie było, więc jak…?
-Co? Kto to był?- rzuciłam  pytanie w powietrze.
-Demon, gdzie tu jest wyjście? Muszę wyrównać porachunki.- warknął Nathan, po czym spojrzał w stronę żaluzji, będąc niemal gotowym roznieść je w drobny mak gołymi rękoma. Mrugnęłam i upadłam na śnieg, mrużąc oczy od boleśnie rażącej bieli. Czułam szczypanie w każdym odsłoniętym fragmencie ciała. Teraz czułam to całe zimno?!
Nieważne. Ocknęłam się szybko, gdy Elina nachyliła się nade mną, boleśnie przygniatając mi dłoń zdobionym obcasem jasnych botków. Próbowałam wyszarpnąć dłoń spod jej buta. Pierdolone rękawiczki! Zaklęłam w myślach.
Udało mi się przenieść kawałek dalej, dzięki czemu Elina straciła równowagę. Zwróciłam obnażone ostrze w kierunku przeciwnika.
-Po co tu przyszedłeś i czego ode mnie chcecie?!- zakrzyknęłam drżącym głosem.
-Mogłabyś łaskawie zwrócić mi to, czym się w tej chwili posługujesz.- oznajmił spokojnie blondyn, po czym ukłonił się delikatnie, dodając – Mogłabyś się również przy tej swojej niezdarności zbyt mocno pokaleczyć…- jego słowa zagłuszył Nathan, który wydostał się z zamkniętego budynku. Musieli mnie tu sami przenieść, skoro żaluzje od salonu były nietknięte, przynajmniej do czasu, w którym zostały rozdmuchane w pył przez jednego osobnika. Chwilę potem ten osobnik wyłonił się z wnętrza budynku.

Czerwonowłosy ruszył na blondyna, rozwścieczony. Zaczęłam się wycofywać, bo myślałam, że to na mnie chce napaść. A przeciwnik stał w miejscu, składając ręce za plecami. Widocznie nie miał co zrobić z rękami, a przedmiot, jaki zwykł trzymać w dłoniach, dzierżyłam teraz ja. Mój wzrok przewędrował kilka razy w tę i z powrotem od narzędzia do jego byłego właściciela. Ubrany w jasny garnitur z tą dumną postawą wyglądał jakby miał zdecydowaną przewagę nad dzikim i nieokiełznanym Nathanem. Zdawał się nawet nie bać go jakoś za szczególnie.
-Niezbyt to honorowe, dać się ponieść instynktom, czyż nie?- to jego jadowite spostrzeżenie zadziałało na czarnookiego niczym płachta na byka.
Elina cisnęła we mnie kilkoma swoimi ostrzami. Chybiła chyba celowo.
-Na mnie się skup!- wydęła wargi w grymasie niezadowolenia.- Dlaczego to na ciebie zawsze zwracają uwagę te wszystkie ciasteczka?- zmierzyła mnie wzrokiem, po czym zmrużyła oczy, kręcąc nosem.
Zacisnęłam skostniałe palce na rękojeści, szykowałam się w tej chwili do kontrataku. Nie miałam z nią szans, ale nie będę przecież stać w miejscu, żeby zrobiła ze mnie kukłę na noże.
Zauważyła mój ruch. Widziała również to, że zadrżałam z zimna. Nie miałam zamiaru się do niej odzywać. Nie miałam zamiaru bratać się z wrogiem! Co ja gadam? Przecież jedna rozmowa nie czyni z nas sojuszników!
Zamarłam. Spojrzałam znów na Nathana. Przecież dokładnie to miał na myśli, kiedy przygarnęłam do naszego grona Zero. Przecież to ta sama sytuacja! Jak mogłam dopiero teraz to zauważyć?! Zacisnęłam powieki i wypuściłam z siebie powietrze, czując jak robi mi się głupio z tego powodu, oraz dlatego, że ogarnęły mnie niekontrolowane dreszcze. Elina zbliżyła się. Zagroziłam jej ostrzem. Zaśmiała się głośno.
-Ech... Dziecino, wiesz ty w ogóle jak się tego używa? To narzędzie do zabijania.- oznajmiła z politowaniem.- Potrafisz zabijać?- przechyliła głowę, patrząc na mnie jak na dziecko.
-Elina! Nie prowokuj jej do tego.- rzekł na to jej brat.
-Och, Clarius! Przecież doskonale wiesz, że będę potrafiła się wybronić, a ona chyba nie zna tego uczucia.- odwróciła się w stronę członka rodziny. Machnęłam ostrzem na boki bodajże ze dwa razy. Zaraz okaże się czy informacje dotyczące techniki posługiwania się mieczem, wyciągnięte z gier są prawdziwe. To nie było trudne. Wprost przeciwnie. Delikatne i lekkie, lecz twarde ostrze miało w tej chwili robić za przedłużenie ręki. Dziwnie się poczułam w przypływie chwili.
 Teraz to ona mnie ignorowała, podczas gdy jeszcze chwilę temu apelowała o uwagę. Zaczęła wzbierać we mnie zwykła wściekłość. Wystarczyło machniecie nadgarstka, żeby jej wrzask uprzedził tylko usłyszany świst stali przecinającej powietrze. Przecięłam lewy bok Eliny. Krew chlusnęła na śnieg, zostawiając w nim wycięte wzorki z rozcieńczoną, czerwonawą otoczką. Upadła na kolana, płacząc i panicznie łapiąc w dłonie posokę, która z niej tak beztrosko wypływała. Pamiętam, jak nie chciała ubrudzić  się moją krwią, z jakim obrzydzeniem przyszpiliła mnie do wydziałowej posadzki. W afekcie, kopnęłam ją w ramię, żeby się przewróciła.
Naprawdę tak się czuła wtedy, gdy mnie tak sama powaliła na wydziale? Triumf, satysfakcja, wyższość... Aż niemożliwe! To chore uczucia! Odpędziłam je czym prędzej, bo zaczęła we mnie wzbierać odraza.
-No i masz. Takie jest prawo natury, siostrzyczko.- Clarius spojrzał na Elinę bez wyrazu i przeniósł wzrok na mnie.- Możesz śmiało zakończyć jej żywot. I tak jest adoptowana.- dodał z zadziwiającą lekkością w głosie. Jak mógł mówić takie rzeczy? Jak mógł jej to zrobić, kiedy umierała? Mimo, iż niewiele powiedział, znaczna tego część zwyczajnie nie chciała do mnie dotrzeć. Wykrwawiała się, a on mówił jej takie rzeczy!
Już nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć. Rozejrzałam się. Demon wyskoczył z salonu, patrząc na mnie ostrzegawczo. Nathan też się przyglądał. Co w was wstąpiło?!
-Nie rób tego.- usłyszałam. To nie było błaganie o litość od leżącej. To było ostrzeżenie od Nathana. Gdy usłyszałam te słowa, na tym krystalicznie czystym powietrzu poczułam metaliczny aromat. Zbyt charakterystyczny, rdzawy zapach kłębił się w moich nozdrzach. Nie myśląc wiele odchyliłam się i cisnęłam mieczem w stronę Clariusa. Przedmiot zatrzymał się w powietrzu. Otworzyłam szeroko oczy i w przypływie adrenaliny, spięłam się żeby uskoczyć. Ostrze faktycznie zwróciło się przeciwko mnie. Promieniujący ból od prawego ramienia powalił mnie na ziemię. Mój wrzask zagłuszył w tej chwili nawet moje myśli.
Wiłam się w bólu. Trzymając ostrze miecza i próbując je wyciągnąć, chciałam nie wyjść na ofiarę. W rzeczywistości nie byłam nawet w stanie go dobrze złapać. Wyślizgiwało mi się z dłoni, nacinając raz za razem jej wnętrze.
-Dziwne. Nie sądziłem, że nie będziesz w stanie nawet normalnie funkcjonować po czymś takim.- wybił mnie z tego bolesnego aktu. Nagle moje zmysły się zaostrzyły. To było nadzwyczaj zaskakujące. Ból nie zelżał, ale stał się mniej uciążliwy. Zupełnie jakbym się do niego przyzwyczaiła.
 Clarius stał nade mną, a wokół nas widniała czarna kopuła z takimi symbolami jak wtedy w wieży. Zaczęłam się czołgać, żeby się tylko od niego odsunąć. Nikt inny się nie poruszał. Stali w miejscu, jak figury woskowe.
- Nie wspominałem Ci czasem o twojej niezdarności? Jak zwykle mam rację.- rzekł, dziwnie spokojnie. Było w tym coś przerażającego, co kazało mi się prędzej wycofywać. W tym samym momencie musiałam czubkiem ostrza, które przebiło ramię na wylot zahaczyć o jakiś kamień, bo miecz przemieścił się bezpardonowo, zalewając moje ciało kolejnymi falami cierpień.- Naucz się spokoju myśli. Wtedy możesz mówić o walce i zabijaniu.- nawet moje uciekanie nic nie dało. Gdy chwycił za rękojeść, ostrze skurczyło się do rozmiarów scyzoryka, niczym złożony teleskop.- Tyle wystarczy absolutnie, żeby zabić.- obrócił w dłoni ostrze, demonstrując mi jego wygląd, następnie wskazał mi czubkiem ostrza miejsce pod swoimi żebrami. Zdążyłam tylko wybełkotać coś na znak sprzeciwu, ale nie byłam już w stanie nawet kręcić głową. Klęknął i zademonstrował to na mnie. Straciłam oddech. Czułam przez chwilę jak serce wypluwa z siebie całą krew bym po chwili już nic więcej nie mogła zobaczyć.
 A przynajmniej tak mi się wydawało…

 Doznałam nie lada szoku, gdy nie czułam swojego ciała po przebudzeniu. Panika przy niemożności jakiegokolwiek ruchu potęgowana była przez ciało, które mnie przykrywało. Poczułam zapach starego drewna. Znów naszły mnie straszne wspomnienia. To nie sprawiło, że się uspokoiłam. Wprost przeciwnie! Clarius był chyba nieprzytomny, coś lub ktoś musiało go powalić.
Zabierzcie go ze mnie! Błagam!

***

Musieli zająć się jeszcze jedną osobą, która była najbardziej kłopotliwa z całej trójki. Zdolność manipulowania falami dźwiękowymi była cholernie uciążliwa. Elina zemdlała, będąc już na skraju życia. Tribal zrobił użytek ze swojej siły i cisnął prosto w głowę Clariusa szklaną kulą z salonu. Obrany za cel przeciwnik padł jak długi na Agnieszkę. Musiał stracić  koncentrację, bo dało się go uderzyć nawet mechanicznie. W innym przypadku kula odbiłaby się od jego tarczy i uderzyła w białowłosego tym samym sposobem, na jakim nieszczęśliwie poznała się właścicielka łańcucha. Nathan podbiegł do dziewczyny i zrzucił z niej blondyna. Wyzywając pod nosem, zamarł widząc krew pod jej piersią i dziurę w sukience. Nie ruszała się, ale miała otwarte oczy - żywe oczy, zupełnie przerażone i spanikowane zaistniałą sytuacją. Czarnooki ściągnął brwi, klęknął nad nią i dotknął jej zmarzniętego policzka. Wiedział, dlaczego Agnieszka tak zareagowała na zadaną ranę. Jednak nie miał wątpliwości, co do tego, że to nie jego zasługa. Jego pakt został już dawno rozczłonkowany, przez co stracił swoją właściwą moc. Zerknął za siebie na chłopaków. Patrzył na nich wilkiem jakby mieli mu ją zabrać.
-Nie możemy tu zostać. Na pewno nie w tym świecie.- wyjaśnił krótko, w zasadzie sam do siebie, bo nie oczekiwał nawet, że białowłosa mu odpowie. Podniósł ją i zaniósł do salonu, widząc jak Demon i Tribal wspólną pracą powalają kobietę o ciemnych, zielonkawych włosach i oczach koloru ciemnego piwa. Odciągnęli ją wystarczająco daleko. Uśmiechnął się z przekąsem, bo sam chętnie dałby jej popalić za tą całą trójkę, która się tu przybłąkała i to pewnie nieprzypadkowo. Położył Agnieszkę na boku, żeby się nie zadławiła. Różnie to w końcu bywało.
 Tribal w zasadzie wykonywał całą robotę.
- Wiedziałem, że nie jesteś do niczego przydatny, Demon.- oznajmił w końcu czerwonowłosy. Powietrze w pomieszczeniu rozgrzało się niesamowicie. Te słowa go sprowokowały. Nathan mógł się przed tym wybronić, jeśli patrzył bezpośrednio na przeciwnika.- Przestań się wygłupiać, ośle! Nie widzisz, że Agnieszka jest bezwładna?!- syknął. Właśnie, była bezwładna. Niemalże w tej samej chwili, gdy to powiedział, na jego twarzy zjawił się dziki, bezpruderyjny uśmieszek.- Ale co to za zabawa, gdy nie będziesz się bronić?- mruknął znacznie ciszej, nachylając się nad nią, żeby tylko ona to usłyszała. Uchwyciła go kątem oka. Rzuci mu się do gardła, kiedy tylko odzyska władzę w ciele.
Demon już nie patrzył na nic wokół. Powietrze zrobiło się nieznośnie gorące. Miał nadzieję, że ta kobieta dba o siebie na tyle, żeby nie oparzyć sobie dróg oddechowych, bo w przeciwnym wypadku nici będą z użytkowania jej mocy.
-Poddaj się, dobrze ci radzę.- oznajmił grobowym tonem. Zaraz potem spod bluzy wyciągnął pistolet. Tribal stanął w miejscu, ściągając brwi. Nie był pewny, czy Demon faktycznie chce pociągnąć za spust.
-Nie zabijaj jej. Tylko Aguś ma do tego prawo. Nie pamiętasz? Sam nam o tym mówiłeś.- białowłosy próbował coś wskórać. Jednak na jego nieszczęście Demon już był pewny siebie.
- Sama mówiła, że moglibyśmy robić to w jej imieniu. Jestem skory przyjąć to na siebie.- niebieskooki wyglądał nienaturalnie. Jego mroczna natura w końcu znalazła ujście. Nie musiał już być gołosłowny, jeśli chodziło o groźby kierowane do ludzi, krzywdzących dziewczynę. Już nie musiał być tym najspokojniejszym. Teraz miał wrogą kobietę na muszce, palec na spuście i pewność, że dobrze postępuje.
Niestety tej pewności nie mieli pozostali. Nathan tylko zmrużył oczy, czekając na jego ostateczną decyzję. Obserwował. Tribal już się nie odzywał, bo i tak niczego by nie wskórał.
-Zabiję cię, ale najpierw powiedz, po co i jak się tu znaleźliście?!- krzyknął czarnowłosy, niemal wzrokiem obdzierając ze skóry swoją ofiarę.
- Jakby to nie było oczywiste.- prychnęła kobieta. Jednak była lekko zdenerwowana tym, że Demon grozi jej bronią palną. Nawet jeśli odpowiednio zareaguje, kula i tak przebije falę dźwiękową, więc była w kropce. Grała na czas, bo może Clarius się ocknie.
- Za późno.- mruknął tylko i oddał celny strzał. Ciało ciemnowłosej zderzyło się ze ścianą i osunęło po niej, zostawiając krwawą smugę na beżowej powierzchni. Po chwili czarnowłosy rozpłynął się w powietrzu i kolejny strzał było słychać na dworze. Dobił konającą Elinę już tylko w ramach łaski. Został mu tylko Clarius, którego nie mógł znaleźć. Powrócił zrezygnowany i rozeźlony do salonu, z którego zostało tylko pobojowisko.
-Tego blondasa nie ma. Musiał uciec.- odparł z pogardą na pytające spojrzenia chłopaków. Stało się. Na pewno Demon odrobinę zyskał w oczach Nathana, ale też stał się kolejnym człowiekiem do wzmożonej obserwacji.
-Nie myśl sobie, że ot tak nagle będziesz jej służbą i że ja ci na to pozwolę!- odparł czarnooki, rozsiadając się na podłodze. Ignorował przy tym rozrzucone po podłodze odłamki szkła.- Nawet ci do głowy nie przyszło, że ona to wszystko słyszała?- dodał, zwyczajnie wściekły bo zauważył łzy w oczach dziewczyny.

***
Przynajmniej raz gadasz do rzeczy, Nathan. Gdybym mogła, rozwiązałabym inaczej tą sytuację.- Po prostu nie miałam już na nic siły. Chciałabym zamknąć oczy i odizolować się od tego wszystkiego. Niech mnie lepiej zabiorą z tego miejsca. Nie chcę tu leżeć z trupami!
Poczułam i zauważyłam, że moje powieki drgnęły. Jednak, gdy tylko zdołałam zamknąć oczy, otworzyć je kazał mi mętlik w głowie.
Właśnie Demon zabił w moim imieniu dwie osoby. Czy nie ja jestem odpowiedzialna za ich śmierć? Wstrząsnęły mną drgawki. Zaczęłam odzyskiwać czucie w ciele. Wszystko wracało powoli do normy. Nie wiedzieć czemu panicznie się czegoś bałam. Gdy mogłam się już obrócić sama na plecy i lżej odetchnąć, zauważyłam nieprzeniknioną twarz Demona. Wtedy też zorientowałam się, czego tak właściwie zaczęłam się obawiać.

4 komentarze:

  1. tl : dr, nastepnym razem potnij takie cos na dajmy na to 3 części, bedzie sie lzej czytalo ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Mhmm.. Przeczytałam już wszystkie rozdziały, włącznie z tym *___*
    Prosiłaś o recenzję, więc proszę:
    Jak każde opowiadanie, czasem były słabsze momenty, ale ogólnie jest świetne ^_^
    Niezła akcja, przez cały czas, dlatego miło się czytało i to właśnie zachęcało do dalszego czytania *-*
    Myślę, że najbardziej lubię Nathana ^^ Demon też (po tym, co wywnioskowałam) też jest dosyć sympatyczny, jednak chyba jego najmniej lubię @w@
    Nie przeszkadza mi długość notek. - wręcz przeciwnie. Jak mam dużo czasu, to fajnie jest tak mieć co czytać.
    CZEKAM NA KOLJEEEEEEEJNĄ *__________________*
    Buzii XDDXDXD

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że piszę z błędami, ale to nie moja wina tylko ilości zadań domowych , które też wpływają na długość.rozdziału. ;3 ale i tak dziękuję za radę ;) a co do twojego rozdziału podoba mi się ;) i od dzisiaj kocham imię Nathan xD Pozdrawiam cię !

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwierz mi, że wpływają, bo ja mam ich mnóstwo i trochę zaległych , a na.dodatek albo mam wiecznie karkówki lub pytania. Dlatego też piszę krótko, bo nie mam potem już czasu na używanie laptopa xD

    OdpowiedzUsuń