niedziela, 24 marca 2013

26. Rozmowa cz.2


Nathan tego nie zauważył. Ledwo usłyszał, co powiedziała, ale przez to, że chciał wytężyć zmysły, skleił sobie palce i próbował rozerwać je, wyzywając przy tym głośno. Agnieszka westchnęła ciężko, chciała się chociaż opanować. Zbyt wiele emocji towarzyszyło jej w tej chwili.
-Zaraz, zaraz…- czarnooki przestał wykonywać swoją dotychczasową czynność.- Co ty powiedziałaś?- zrobił krok w jej stronę i przechylił się tak, żeby spojrzeć na jej twarz. Łypnęła na niego odsłoniętym okiem, zrobiła się bardziej czerwona, czego już nie dało się ukryć w żaden sposób. W myślach całą winę zaczęła zrzucać na hormony, bo nie miała nigdy kogoś takiego, a już na pewno z takim doświadczeniem życiowym. Zaraz jednak odepchnęła od siebie wszelkie obrazki, jakie zaczęły kotłować się w jej głowie.
-Nic.- bąknęła. Mężczyzna zrobił kolejne kilka kroków i usiadł przed nią po turecku.
-Chcę to usłyszeć jeszcze raz.- oznajmił świdrując ją pewnym siebie wzrokiem. Było w tym jednak coś rozbrajającego.
-Skoro to usłyszałeś, to po co powtarzać?- nie odejmowała twarzy od kolan obejmowanych ramionami. Czuła, jak z każdą chwilą robi jej się coraz cieplej z nerwów. Przyznała się raz, choć nie wiedziała dlaczego tak myśli, ani na jakiej zasadzie to działa. Gdy Nathan przyglądał się jej reakcjom na jego twarzy pojawił się głupkowaty uśmieszek.
-Tak łatwo jest cię podejść. Mam cię w garści, tak?- spytał o coś, co było już oczywistością. Zaprzeczyła kręcąc głową chyba jedynie na złość, ale on już wiedział swoje.
W końcu te kilka dość jednoznacznych sytuacji z ich udziałem już mówi samo za siebie.
- Co teraz zrobimy z Demonem?- zmieniła temat, próbując tego obecnego już niepotrzebnie nie drążyć.
-Nie zmieniaj tematu.- odparł gładko, przechylając głowę na bok. Wpatrywał się w jej twarz, jakby zaraz miała zniknąć. W tej chwili Nathan wyglądał na nieobecnego myślami. Jednak całe jego ciało wskazywało na to, że jest w stanie gotowości. Jak zawsze.
Dziewczyna jedynie drgnęła i spojrzała na drzwi. Jej łańcuch zadrżał i zrobił się dotkliwie cieplejszy, przyprawiając Agnieszkę o dreszcze. Spojrzała na swoje dłonie, opatulone rękawiczkami. W myślach zadawała sobie pytanie – jak nad tym zapanować?
Otworzyła usta, żeby to samo pytanie zadać na głos, jednak się powstrzymała, widząc, że mają gości.
Podniosła się z miejsca. Jakimś cudem Nathan się nie poruszył, zupełnie jakby zastygł w bezruchu i nie kontaktował.
-Demon! Co ty tu robisz?!
- Szukałem cię… A ty zawsze siedzisz z tym dupkiem.- westchnął, uśmiechając się z chorą życzliwością w głosie i wyrazie twarzy.
-Nie jesteś lepszy od niego.- oznajmiła szorstko.
-Doprawdy?
-Demon, co w ciebie wstąpiło?- spytała, starając się nie wyglądać na spanikowaną. Była bezbronna. Nathan nie mógł drgnąć, był zmrożony. Zauważyła to dopiero po kilku chwilach, gdy na jego policzkach i włosach zaczął zbierać się szron. – Zostaw Nathana w spokoju. Masz go przywrócić do normalnego stanu!- warknęła.
-Bo co mi zrobisz? Gdybyś była zdolna mnie chociaż poturbować, nie zastanawiałbym się nad puszczeniem twojego przyjaciela wolno.
-Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo mam teraz na to ochotę.- odparła. Zrzuciła rękawiczki z dłoni i zaczęła kierować się w stronę Demona, wymijając zamrożonego Nathana. Rozciągnęła palce. Wiedziała, że z góry jest skazana na porażkę. Lewą nogę wysunęła do przodu, by za chwilę rzucić się na Demona z pięściami. Udało jej się uderzyć go na tyle mocno i na tyle celnie, że go powaliła. Wpadł na drzwi, a ona zaskoczona tak celnym ciosem nawet się nie wycofała. Wznowiła atak, częstując czarnowłosego kopniakiem w żebra. Wszystko było aż za proste, zbyt gładko przyszło jej to zrobić, jednak nie było już odwrotu. Demon kontratakował. Podnosząc się chwycił ją za nogę i pociągnął tak, że Agnieszka wylądowała na podłodze. Tatuaż na plecach zapiekł ją przez moment. Gdy zderzyła się z podłogą po pomieszczeniu i w powietrzu rozniosła się fala czerwonych iskier, która zaraz rozniosła w pył wszystkie okna na piętrze. Demon odskoczył. Dziewczyna wstała z podłogi otępiała po tym, co się stało. Spojrzała na Nathana, który zaraz zaczął się podnosić z miejsca. Demon skrzywił się, nie spodziewając się takiego zachowania. Runy na jej plecach nie mówiły o tego typu zachowaniu się mocy, jaką dziewczyna posiada.
-Do następnego.- oznajmił Demon, mrużąc groźnie oczy. Nathan obrócił się szybko, a widząc jeszcze przez moment czarnowłosego rozsadził w drobny mak drzwi za którymi się schował.
-Co tu się kurwa stało?- czerwonowłosy w końcu rozerwał sklejone klejem palce.
-Demon szuka problemu.- bąknęła, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób udało jej się wyzwolić taką energię, że Nathan znów mógł się poruszyć i nie doznał urazu, a wszystkie okna rozniosły się w drobny mak z efektownym hukiem.- Najwidoczniej przeszkadzasz mu się do mnie dostać.- dodała już pewniejszym tonem.
-Doprawdy?- Nathan uśmiechnął się jadowicie.- Nie ma to jak skupić się na byłym właścicielu łańcucha. Z miłą chęcią przyjmę to wyzwanie, mimo iż wszystko wskazuje na to, że Demon to lamus.
-Nie wiem, czy taki lamus, skoro potrafił cię zamrozić, a ty nawet nie zorientowałeś się kiedy.
-Nie podważaj mojego autorytetu.- warknął groźnie. Dziewczyna zaśmiała się chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu. Nathan z tymi słowami na ustach wyglądał dość komicznie. W zamian za ten objaw ignorancji, mężczyzna stuknął ją z pięści w czubek głowy.- Stul dziubek, sieroto. Trzeba znaleźć spore, niewykrywalne miejsce do ukrycia się. Najlepiej gdzieś na obrzeżach miasta.- chwycił ją po chwili za ramię i przerzucił do obcego miejsca.
Zero przywitał ich z uśmiechem na twarzy. Szybko wytłumaczył dziewczynie, że to miejsce jak na razie jest najbezpieczniejszym miejscem, w  jakim mogą się znaleźć i że dopiero teraz był pewny, czy może tu wszystkich wprowadzić.
-Demon się tu nie przedrze?- spytała.
-Nie ma takiej możliwości. Wiem też, że to on wcisnął w ciebie swoją krew, ale nie może cię stąd ani wyciągnąć, ani sam nie może przyjść do ciebie.- dodał szarooki.
-Zdezorientowany, jak zagubione szczenię.- zaśmiał się Nathan. Agnieszka tylko zerknęła na niego, mrużąc oczy.
-Ciekawe jak ty się zachowywałeś, gdy nie mogłeś mnie znaleźć.- przypomniała jej się rozmowa z koleżanką i to jak wspomniała jej o zachowaniu Nathana podczas nieobecności Agnieszki. Mężczyzna przymknął oczy i wypuścił z siebie powietrze, poirytowany.
-Mam ci pokazać jak ty się zaraz zachowasz, kiedy przypadkiem stracisz wszystkie możliwe zęby?- warknął. Otworzyła szerzej oczy w przestrachu i zajęła miejsce w kącie pokoju, przy oknie, już dalej nie mówiąc ani słowa.

3 komentarze:

  1. ŁOHOHOHOHOHO ♥
    Jak zawsze - podobało mi się *o*
    Następny rozdział szybko szybko XDDDD

    OdpowiedzUsuń


  2. Hej, nominowałam Cię na moim blogu. Link do notki: http://neko123chan.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  3. odpowiadam na twoje pytanie ;)
    ta piankę kupiłam za 9,50 :), a tam gdzie kupiłam ją to nawet nie wiem jaki to sklep, możliwe że bedą w Rossmanie ;)

    OdpowiedzUsuń