niedziela, 9 czerwca 2013

30. Chwila niepamięci

Sporo czasu minęło zanim się ocknął. Agnieszka leżała na boku, tuż obok niego. Nathan podniósł  się cicho i podszedł do brzegu, żeby obmyć twarz z brudu. Pod resztą zaschniętych strupów widniało coś w rodzaju tatuażu.
-Świetnie. Zaczyna się.- mruknął sam do siebie, obserwując niebo. Tego dnia niespokojne i nie można było nazwać zaistniałego zjawiska przejściowym, albo regionalnym. I nie tylko w tym świecie miało ono miejsce. Przeciągnął dłoń po twarzy, krzywiąc się, gdy wyczuł bliznę po oku, którego nie odzyskał. Podniósł  się, zaklinając pod nosem i  wyciągając starą przepaskę na oko z kieszeni. Po chwili uśmiechnął się z przekąsem.- W zasadzie nie jesteś mi już potrzebna, skoro jestem ślepy na jedno oko.
-Jak to, ślepy? Brzmisz jakbyś już dawno zamierzał pozbyć się oka. Brr!- dziewczyna ocknęła się czując przenikliwy chłód. Wzdrygnęła się jednak na myśl o świadomym okaleczaniu się. Czerwonowłosy zwrócił twarz w jej kierunku.
- Nie zrozumiesz. Utrata zmysłu wiąże się z wyostrzeniem tych pozostałych. Właśnie w ten sposób można zyskać na mocy.- szaleństwo w jego spojrzeniu było tak zauważalne, a ten jego uśmieszek stał się tak bardzo przenikliwy, że dziewczyna zaczęła szukać punktu zaczepienia gdzie indziej.
-Gadasz jakbyś wiedział o tym wszystkim coś więcej niż Zero. Siadaj i mów.- podkuliła nogi, podnosząc się z pozycji półleżącej. Skinęła głową na miejsce przed sobą. Nathan miał tam usiąść.
-Nie powiem ci, bo nawet nie wiem, od czego zacząć! Tak długo jak żyję miałem moc. Skakanie po światach to bułka z masłem, jeśli cię nie szukają. Gdy próbują cię do siebie ściągnąć to dość wyczerpujące. Nawet nie wiem, czy teraz po utracie oka mogę się przenosić.- sarknął.
- Po co ci było tak ryzykować?
- A po co ktoś chce odskoczni od rutynowego życia? Żeby było ciekawiej, co nie?- usiadł przed nią, nachylił się w jej kierunku i nie przestawał patrzeć jej w oczy. Jego grzywka zasłaniała bliznę, która zaczęła dziwnie błyszczeć.
-Nie takiej odskoczni oczekiwałam.- mruknęła, spuszczając wzrok.
-Jeszcze za tym zatęsknisz.- westchnął ciężko. Przysunął się do niej i uniósł jej brodę.- Spójrz na mnie, Aguś.- to zdrobnienie wywołało u dziewczyny przypływ mieszanych emocji. Poczerwieniała na twarzy, znów w jej oczach pojawiły się łzy. Pokręciła głową, zacisnęła zęby, żeby znów się nie popłakać. Opuściła głowę. Pięści przycisnęła do oczu. Czy te jego słowa oznaczały, że może być jeszcze gorzej niż dotychczas? Wypuściła powietrze z płuc. Nathan dłoń, którą przed chwilą trzymał jej brodę położył na głowie dziewczyny, przysuwając się jeszcze bardziej.- Damy sobie radę, inaczej sam cię utłukę, jeśli się poddasz.- wysyczał. Nie było jednak w jego głosie tak wyraźnej groźby. Bardziej dało się odczuć troskę.- Zero za jakiś czas powinien nas znaleźć.- dodał, rozglądając się jeszcze raz po niebie.- Nie robi się za ciekawie.
- Nathan.
-Co?
- Jak ty nad tym wszystkim panujesz?- wydukała.
-Nie widać? Odreagowuję.- odparł, nie myśląc wiele.- Spójrz na mnie.- zmrużył oczy, nachylając się bardziej w jej kierunku. Gdy tylko na niego zerknęła dotknął jej czoła swoim.- Myślisz, że dlaczego jestem taki narwany?- uśmiechnął się krzywo.- Daj buziaka.
-Spadaj.- sarknęła.
-Bo z bańki.- zmrużył złośliwie oko i ściągnął brwi, odsuwając głowę na kilka centymetrów.
-Chciałbyś!- krzyknęła, łamiącym się głosem. Parsknął śmiechem gdy zapiszczała niekontrolowanie.

-Ohoho! I jak tu cię nie kochać?- zachichotał, opierając głowę na ramieniu i wpatrując się w jej twarz, która poczerwieniała jeszcze bardziej. Teraz od Agnieszki biły takie fale gorąca, że dziewczyna sama nie wiedziała, co zrobić. Złośliwe spojrzenie Nathana spowodowało, że dziewczyna fuknęła, odwracając się w przeciwnym kierunku i odsuwając od niego o jakiś metr.
-Nie da się.- prychnęła.
-Nie? Oboje doskonale wiemy, co jest na rzeczy. Po cholerę się przed tym bronisz?
-A ty po cholerę jesteś takim zazdrośnikiem?
-Dla zasady.- syknął.
-Właśnie, dla zasady!- powtórzyła. Zaczęła bawić się kamykiem, który leżał obok jej stopy.
- Zasady są po to, żeby je łamać.- wymruczał, podchodząc do niej na czworaka i kładąc brodę na jej ramieniu.- A ciebie chyba rajcuje to, że jestem taki zazdrosny.- obserwował jej reakcję. Zrzuciła jego głowę z ramienia.- Nie mam racji?- uśmiechnął się pewnie.- No przestań.
-Odsuń się, bo cię uderzę!- warknęła, po czym machnęła pięścią za siebie, żeby go zdzielić. Chwycił jej dłoń i przerzucił dziewczynę nad sobą. Złapał ją mocno w talii tak, że nie mogła się zbytnio poruszyć.
-I co teraz?- zaśmiał się.
-Jajco! Puść mnie!- próbowała się podnieść, ale Nathan dał jej jedynie usiąść na swoim brzuchu, trzymając ją mocno za kolana, więc nie mogła się podnieść.
-I  co teraz?- powtórzył, uśmiechając się zawadiacko.
-Nie wiem! Nie pozwolisz mi się podnieść!- fuknęła.
-Jak to nie? Musisz znaleźć jakiś sposób.- odparł z rosnącą satysfakcją. Starała się nie siedzieć na jego brzuchu całym ciężarem ciała. Zaczęły jej drżeć mięśnie, więc podparła się rękoma, kładąc je tuż nad jego ramionami. Mogłaby go spoliczkować, wtedy by ją z siebie zrzucił. Po chwili jednak stwierdziła, ze za dużo razy już latała z jego inicjatywy. Pociągnęła go za włosy i oplotła je wokół dłoni. Przesunął głowę, zmniejszając ciągnięcie, ale w zamian za dawkę bólu ścisnął jej ścięgna pod kolanami, powodując, że jednak usiadła. Ściągnęła usta. Czekał na jej ruch.
-Znalazłaś już jakieś wyjście?- spytał.
-N-nie.
-A ja już mam jakiś sposób.- zaczął podnosić tułów, zamykając dziewczynę między torsem a ugiętymi nogami.- I co teraz?
-Nic!- wyprostowała się nagle, zupełnie czerwona na twarzy. Nathan machinalnie objął ją ramionami i przytulił twarz do jej brzucha. Wstrzymała powietrze.- Przestań.- pociągnęła go za włosy po raz kolejny. Wbił jej palec w bok. Uciekła, a przynajmniej tak jej się zdawało. Spojrzał na nią, spokojniejszy, ale i bardziej rozbawiony, aniżeli złośliwy.-No i co teraz?- powtórzyła jego pytanie zupełnie zdezorientowana.
-Teraz dasz mi buziaka, to cię puszczę.- oznajmił lekko. Serce biło jej jak szalone. Nie wiedziała jak się za to zabrać, ale za to Nathan wiedział doskonale co zrobić. Znów złapał ją za kolana i kazał usiąść, a po chwili wpił się w jej usta.
-Słabo mi.- mruknęła nie wiedząc, co się dzieje. Jednak Nathan po tej chwili przerwy kontynuował całowanie. Przerwał po dłuższym pocałunku.
-Nic ci nie zrobię.- zaśmiał się, podnosząc ją nad siebie i posadził ją obok. Odetchnęła z wyraźną ulgą. Po chwili została obdarzona jeszcze jednym pocałunkiem, w czoło. Spojrzała zupełnie zdezorientowana na czerwonowłosego.
-Co to było?- wydusiła z siebie. Nathan rozbawiony puścił  do niej oczko.- Teraz nie wiem, czy mrugasz, czy puszczasz mi oczko, Nathan.- uśmiechnęła się krzywo, choć wcale jej do śmiechu nie było.
-Nie pozwalaj sobie.- zrzedła mu mina.
-Nie znasz się na żartach.
-Teraz ci się zbiera na żarty?!- uśmiechnął się z politowaniem. Ściągnęła brwi, wzdychając. Fakt, to nie czas na użeranie się ze sobą. Jednak to dzięki niemu na chwilę o tym wszystkim zapomniała.- Tylko się znów nie uruchamiaj.- czarnooki zerwał  się z miejsca, żeby na niego spojrzała. Chwycił ją mocno za rękę. Ścisnął dość boleśnie, ale to nie było wściekłe. To było raczej z troski.-Albo płacz sobie, tylko nie zwalaj na mnie całej winy.- jego dłoń zjechała niżej, do jej nadgarstka i tak jak poprzednio odizolował jej rękę od podłoża, wplatając w nią swoje palce.
-Nie będę płakać, bo to nie ma sensu.
-To po co ryczałaś?- palnął z wyrzutem.
-Nie wydzieraj się na mnie!- jęknęła, podkulając kolana i kryjąc twarz pod wolną ręką.
-Kobieca logika.- sapnął zniecierpliwiony.
-Idź, bo cię uderzę!- machnęła na niego ręką.
-No to chodź!- uśmiechnął się prowokująco.
-Kpisz sobie ze mnie.- warknęła.
-Bo ja wskoczę na ciebie.- zagroził.
-Tylko spróbuj, a dostaniesz z kolanka.- ona zagroziła mu palcem ręki którą trzymał. Spiął mięśnie i dziewczyna nie mogła tej dłoni opuścić.- No, zostaw!- zaczęła się szarpać, a on nawet nie drgnął pokazując zęby w szerokim uśmiechu.

2 komentarze: