niedziela, 13 października 2013

32. Dezorientacja.

Nie wiem nawet, czy mam być zażenowany, czy cieszyć się, że odkryłem cząstkę jej mocy. Demon... Spojrzałem na niego, mrużąc oczy. Siedział tam, gdzie zawsze wylegiwała się moja siostra. Mógł się aż tak nie wczuwać. Przez niego straciłem bezpowrotnie dwie silniejsze sojuszniczki. Będzie ciężko, jeśli Agnieszka urośnie w siłę. W zasadzie siły są rozłożone po równo. Moje westchnienie rozniosło się po pomieszczeniu.
-Znajdź ją. Na pewno jest w kręgu blokującym.- zacisnąłem palce na podłokietniku fotela, zniecierpliwiony.
-Clarius. Twoi ludzie porozstawiani są wszędzie. Nikt jej nie widział. Myślisz, że to możliwe, że któraś z bestii rozszarpała ją na strzępy?- Demon wyglądał na równie poddenerwowanego.- Znając jej szczęście, jest na to wielkie prawdopodobieństwo.
-To nie jest możliwe.- odparłem szorstko. Zdawało mi się, że niemal krzyknąłem, aby temu zaprzeczyć.- To, że byłeś jej parobkiem nie znaczy, że możesz znać jej umiejętności. Wiem, że jest gdzieś w tym mieście. Macie przeszukać każdy budynek, piwnicę, śmietnik, karton, każde wysypisko śmieci i kanalizacje. Nie obchodzi mnie jak, ale macie ją znaleźć.- rozkazałem. Demonowi wyraźnie nie pasowała taka praca. Prychnąłem lekko pod nosem. Odblokowałem ostrze i wysunąłem je z drewnianej pochwy. Dotykając delikatnie brzegu ostrza, zastanawiałem się, jakim cudem udało się  jej ten miecz odblokować?

Te runy na jej plecach. Z raportów Demona wynika, że posiada ona w sobie więcej mocy niż tylko ta destrukcyjna. Zastanawia mnie jednak, jak bardzo ta dziewczyna jest nieświadoma tej energii, że nie potrafi nawet dobrze utrzymać się na nogach podczas przenoszenia. Przecież z łatwością mogłaby obrócić w proch cały krąg runiczny okalający miasto. Gdybym jednak spróbował to z niej wyciągnąć, mogłoby być tylko gorzej. Póki co, fuzja światów obejmuje tylko to miasto. Jeśli krąg pęknie, fuzja rozciągnie się niczym zaraza.

Uśmiech zjawił się na mej twarzy, gdy tylko w mojej głowie rozjaśnił się pewien plan. Musiałbym jednak wywabić ją z ukrycia na tyle skutecznie i w tak odpowiednim czasie, żeby całą fuzję zamknąć w jej wnętrzu. Krąg i tak się zacieśnia. Chaos na coraz to mniejszej powierzchni będzie strasznym przeżyciem. Sam nawet nie wiem, czy wyszedłbym z tego cało. Warto jednak zaryzykować. Nie... Trzeba zaryzykować. Ten łańcuch na jej szyi jest tego symbolem.
Dałbym sobie głowę obciąć za to, że Nathan nie wie nic o jego znaczeniu. Westchnąłem ciężko, znów rozglądając się po sali. Podniosłem się z fotela i podszedłem do okna. Z tego hotelu widok na miasto był wystarczający, żeby zobaczyć wszystko. Panorama, rozciągała się  daleko, aż do krawędzi kręgu. Dalej, nie było widać nic. W tej chwili wszyscy byliśmy zamknięci w innym wymiarze. Zerknąłem na wnętrze swojej prawej dłoni. Ciemna plamka na jej środku, rozciągnęła się nagle, wydając z siebie impuls, który po chwili rozświetlił całą kopułę, zasilając ją nową dawką energii. Widok, rozpościerający się niżej nie należał do przyjemnych. Przymknąłem oczy delikatnie, wciąż wpatrujac się jednak w walące się budynki, rosnące wieżowce, drzewa o dziwnych, nienaturalnych odcieniach, bestie krążące po pustoszejących ulicach i przerażonych ludzi, próbujących kryć się gdzie tylko mogą, żeby przeżyć chwilę dłużej.
-Zło konieczne.- wytłumaczyłem sobie cicho, odwracając się tyłem do okna.- Gdzie jesteś, Agnieszko?- znów skupiłem się na tym, żeby gdzieś ją w tym mieście odnaleźć. Jej aura była widoczna na tyle, że pojawiała się w każdym jednym punkcie miasta, co wprawiało mnie w konkretną dezorientację.- Zero, przyjacielu... Dlaczego mnie unikasz?- skrzywiłem się, zniesmaczony. Uświadomiłem sobie, że to jego sprawka. Z pewnością Agnieszka nie byłaby w stanie sama tak rozproszyć swojej obecności. Wtedy byłoby to zbyt doskonałe rozproszenie, jak na amatora, chyba, że ta dziewczyna jest geniuszem. Pokręciłem głową.- Nie... Przecież ona nawet nie potrafi zabijać. Nie byłaby w stanie nawet wykrzesać z siebie takiej energii.- tłumaczyłem sobie i tak w końcu przyjmując, że sama tego nie dokonała.
Chrząknąłem, żeby się opamiętać. Znów zacząłem mówić do siebie samego. Poprawiłem poły białej marynarki i wyszedłem z pokoju. Wtedy też uderzył mnie pewien obraz. Widziałem ją. Patrzyła na mnie, jakby miała się zaraz rozpłakać. Gdy obraz zniknął, zorientowałem się, że siedziałem na podłodze, a moje serce waliło jak oszalałe. Musiałem je jakoś uspokoić. Niespotykane...



Zerwała się z wrzaskiem. Blada i zlana zimnym potem. Głowa nie bolała jej przez dawkę alkoholu, wypitą wczoraj duszkiem. Głowa bolała ją w dziwnym miejscu, gdzieś pod czaszką. Czuła się dziwnie, widząc przez moment twarz zamyślonego Clariusa.
-Mój boże...- chwyciła się obiema dłońmi za głowę i skuliła na łóżku. Chaos zawitał i do jej głowy. Co  by teraz dała za reset mózgu? Za zwykłe omdlenie, żeby się pozbyć tego odczucia. Spanikowana, zacisnęła dłonie na głowie, próbując wypędzić z siebie tą twarz i ten nieporządek, który już wystarczająco mocno narobił problemów na zewnątrz.
Nathan obudził się, przecierając twarz dłonią, zaspany. Gdy zauważył, że Agnieszka nie śpi i co gorsza dziwnie się zachowuje, podniósł się, żeby jej pomóc.
-Aga... Co się dzieje?- potrząsnął nią, nachylając się nad nią. Był zaniepokojony jej stanem. Oddychała szybko, jakby była w stanie histerii. Zaraz w kierunku jego twarzy wystrzelił zgięty łokieć i mężczyzna obalił się z powrotem na łóżko, trzymając się za krwawiący już nos. Zaklął szpetnie i to dość głośno, zaraz potem serwując dziewczynie cios z pięści w głowę. Wybudziła się z histerii, teraz jęcząc z bólu.
-Co ja ci zrobiłam?!- warknęła. Prychnął, pociągnął ją za ramię, tak by położyła się na plecach i mogła go zobaczyć.
-To, idiotko.- odjął rękaw od krwawiącego nosa.
-Denerwujesz mnie tylko...- parsknęła. Nie  była w humorze w ogóle.- Na co ci było mnie upijać?!- warknęła.
-Żebyś na moment zapomniała o bożym świecie i mogła normalnie zasnąć.- wytłumaczył, przez zęby.
-Nienawidzę takich rozwiązań!- podniosła się z łóżka, chcąc przejść się po centrum, by chociażby znaleźć coś do jedzenia.
-A co miałem zrobić? Sieknąć cię w łeb, żebyś straciła przytomność?! Bardzo chętnie, dziewucho.- szelmowski uśmiech zawitał na jego twarzy.- Nawet to szybsze na przyszłość i więcej alkoholu dla mnie, jakby nie patrzeć.- syknął, żeby tylko zrobić jej bardziej na złość. Parsknęła i ruszyła na korytarz budynku. Wściekła na niego za te złośliwości faktycznie odseparowała od siebie te myśli. Westchnęła po chwili, uśmiechając się z politowaniem.
-Doprawdy, działasz jak na zawołanie.- weszła do cukierni. Potrzebowała mocnej kawy od zaraz. Przeskoczyła za ladę i uruchomiła automat z kawą. Mało brakowało by za chwilę wylała na siebie całą zawartość filiżanki, gdy Nathan oparł się o ladę. - O, matko! Nie strasz mnie!- krzyknęła, kładąc rękę na mostku.
-Teraz mam cię nie straszyć? Zrób mi kawę.- skinął głową na automat.- Wiesz, jaką lubię.
-Nie, nie wiem.- odparła szybko i zerknęła na niego.- Nathan... Czy ty naprawdę nie potrafisz zachowywać się normalnie?- palnęła. Zdążyła jedynie odstawić swój kubek z kawą i została ściągnięta przez Nathana do poziomu lady. Jednym ruchem czerwonowłosy wciągnął ją na lśniący blat i nachylił się nad nią.
-A jak to jest według ciebie "normalnie się zachowywać"? Wytłumacz mi to, proszę.- w jednej chwili mężczyzna podłożył swoje ramię pod kark dziewczyny i położył swoją głowę na jej piersi. Zaczął się w nią wsłuchiwać.- Słucham cię.- zażądał odpowiedzi na pytanie i stwierdził jednocześnie to, co już robił. Słuchał jej bicia serca. Dziewczyna zrobiła się czerwona na twarzy, wstrzymała oddech na chwilę. Jednooki zaraz obrócił głowę, by móc na nią spojrzeć. Uśmiechnął się, widząc jej zakłopotanie.
-To na pewno nie należy do takiego zachowania.- wydukała. Automat już dawno przygotował kawę dla niego.- Puść mnie...
-Nie.- rzucił krótko, a gdy dziewczyna chciała się odsunąć, zamknął ją w objęciach. Łańcuch na jej szyi zagrzał się delikatnie, gdy mężczyzna podniósł głowę i złożył na jej dekolcie pocałunek. Podźwignął ją do góry, tak, że usiadła na ladzie i przytulił ją mocno. Wciągnęła głośniej powietrze, mrugając z niedowierzenia i dezorientacji. Po chwili dopiero rozluźniła się, objęła go delikatnie i wtuliła twarz w jego włosy. Przymknęła oczy, czerpiąc z tego faktu swego rodzaju spokój. Tak, Nathan działał na nią uspokajająco.

Zero stanął w drzwiach do kawiarenki.
-Wybaczcie, że przeszkadzam.- uśmiechnął się, przekornie.- Mamy mały problem.- oparł się o framugę, z założonymi na piersi rękoma.
-Ty wiesz, kiedy przerwać taki fajny moment, co?- sarknął Nathan, kiedy Aga się od niego odsunęła.- Co jest?- obrócił się i oparł o ladę.
-Krąg wokół miasta się kurczy i staje coraz gęstszy. Po jakimś czasie nie będziemy mieli możliwości się stąd wydostać.- odparł.- Nie wiem, co Clarius knuje, ale nie wygląda to najwspanialej.- oznajmił. Białowłosa zsunęła się z lady. Nalała Nathanowi napoju do większego kubka i postawiła go obok jego ramienia. Sama potem zaczęła sączyć swoją letnią już, mocną kawę. Słuchała ich jednym uchem. Na wieść o Clariusie, spojrzała na Zero przestraszona.
-Widziałam go dzisiaj rano. Był zamyślony...
-Gdzie?!- Nathan wylał swoją porcję ciemnego napoju, obracając się gwałtownie w jej kierunku. Trzasnął dłońmi o ladę, a gorąca kawa chlapnęła gdzieś na boki. Nathan nawet się nie wzdrygnął. Zielonooka spojrzała na jego dłoń. Napój parował od gorąca, a on trzymał w nim rękę. Ściągnęła brwi. Podeszła zaraz, żeby wyciągnąć jego dłoń z wrzątku. Gdy tylko ją podniosła, złapał ją za koszulkę i przyciągnął do siebie.- Gdzie go widziałaś?!- powtórzył nagląco.
-Przez sen, zanim się obudziłam.- wydukała cicho.
-Czyli próbuje cię szukać.- Zero podszedł do lady i zaczął wycierać rozlany płyn, sprowadzając na siebie wściekłe spojrzenie Nathana.- Na szczęście skończyło się jedynie na zobaczeniu jego twarzy, bo w innym przypadku by cię do siebie przyciągnął. Moje kręgi wokół budynku skutecznie mu to uniemożliwiają.- dodał spokojnie.
-A skąd ty, za przeproszeniem, tyle wiesz na ten temat, co?!- jednooki puścił dziewczynę i ponownie uderzył dłońmi w ladę. Po chwili po szerokości przez blat przeleciało pęknięcie, które rozgałęziło się na końcu, wyszczerbiając ciemny marmur.
Zero uniósł brew.
-Bo dla niego pracowałem.- oznajmił pewnie. Wiedział doskonale, że w tym momencie naraża się na cios ze strony Nathana i faktycznie oberwał od niego z prosto wyprowadzonego ciosu w twarz. Agnieszka wrzasnęła na Nathana, a on nic sobie z tego nie robił. Okładał Zero pięściami.
-Przestań! Do jasnej cholery! Mówię do ciebie, Nathan!- usiadła na jego plecach, oplotła jego szyję jednym ramieniem, a drugim je podważyła, żeby go poddusić. Jego ręce śmignęły w kierunku jej ramion, żeby za chwilę Agnieszka uderzyła z hukiem w lodówkę z napojami, rzucona przez niego z impetem. Straciła powietrze w płucach. Nie mogła się ruszyć, ani tym bardziej cokolwiek powiedzieć. Tylko łzy ciekły jej po twarzy, a w głowie pobrzmiewał wciąż huk od uderzenia. Gdy tylko to ucichło, słyszała, że jęczy z bólu, próbując jednocześnie zaczerpnąć powietrza. Przeklęła Nathana w myślach. Nawet ich nie słyszała. Wszędzie na sobie czuła odłamki szkła. Zmusiła się do tego, żeby się podnieść. Zaparła się lady i podźwignęła, żeby spojrzeć na pomieszczenie bez szyb, stolików i wszelkich ozdób, które jakimś sposobem wylądowały na środku korytarza razem z Nathanem i Zero. Zjechała z powrotem na podłogę, opierając się szafki. Trzęsła się nie tylko z bólu, ale i z wszechogarniającej jej energii, która sprawiła, że dziewczyna nie wiedziała sama, czy może się w ogóle ruszyć.


_______
Tak, postarałam się :3
Liczę na komentarze. Dajcie znać, że ktoś to jeszcze czyta, błagam *^*

2 komentarze:

  1. Czytając rozdział miałam deja vu... Hahaha, czuj się zaszczycona :D.

    Huu, no to ja jeszcze czytam :D. Jakiś większych błędów nie znalazłam. Ogólnie rozdział bardzo przyjemny, fajnie się czytało. Czekam na kolejny :).

    http://na-jednej-z-dzikich-plaz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak to czytałam... to miałam uczucie deja vu! :D.

      Usuń