piątek, 27 grudnia 2013

33. Negacja

Czułam tak potężne wibracje w całym ciele, że chyba nie byłabym w stanie usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż sekundę. Znów podniosłam się, podpierając się o spękaną ladę. Trochę czasu zajęło mi zanim dotarło do mnie, co się właściwie stało. Czułam, jak wzdłuż kręgosłupa przepływają wiązki dzikiej energii, której nie rozumiałam. Dłonie drżały mi przez moment, by za chwilę zacząć wytwarzać małe wyładowania, przeskakujące bezpośrednio z palca na palec. Zrobiło mi się gorąco. Przeszłam ostrożnie w stronę chłopaków i nagle zakręciło mi się w głowie. Chwyciłam się blatu, który po chwili rozpadł się pod moimi dłońmi w drobny mak. Odskoczyłam, a upadając na podłogę zrobiłam w niej dziurę. Mój upadek spowodował jedno wielkie tąpnięcie. Zwinęłam się z bólu, słysząc jak pęka coś szklanego, a ten dźwięk odbija się głośnym echem w mojej głowie, dopóki ktoś nie chwycił mnie za rękę i nie podźwignął na nogi.
-Nie musiałem długo Cię szukać, Agnieszko. Jesteś gotowa do tego, by spożytkować tą energię w zupełności.- usłyszałam. Po chwili dopiero zorientowałam się, kto kieruje do mnie te słowa. Wzrok wyostrzył mi się gwałtownie, mięśnie spięły się w przypływie nieokiełznanej adrenaliny, serce waliło jak oszalałe, zmuszając mnie do działania.
-Zostaw mnie! Ja wiem, o co ci chodzi!- parsknęłam bez namysłu.
-Doprawdy?- Clarius przechylił delikatnie głowę. W tym samym momencie opuściła mnie energia. Znam to uczucie. Znajdowałam się razem z nim w ciemnym kręgu runicznym. Płynna czerń wylewała się z każdego symbolu, wprawiając mnie w osłabienie.
-Przestań...-opadłam z sił zupełnie, wisząc już tylko na ręce, którą on przytrzymywał w powietrzu.
-Nie wiesz nawet, co to za energia. Zdajesz sobie sprawę z tego, że Chaos, który tu za Tobą przyszedł będzie się rozciągał, jeśli zniszczysz krąg blokujący? Już w tej chwili w  sekundę zlikwidowałaś to, co Zero zapewne ustawiał po kryjomu przez miesiąc. Jeśli nie chcesz mieć na sumieniu całego świata, zrób to, co ci powiem.- uśmiechnął się delikatnie. Niedowierzałam. Jak to? Więc to wszystko to i tak moja wina?
-Kłamiesz!- jęknęłam słabo, mając trudności nawet z podniesieniem głowy, by na niego spojrzeć.- Przestań to robić, nie mogę się ruszyć.
-Nawet nad tym nie panujesz. Zwłaszcza, jeśli Nathan jest w pobliżu. Pod wpływem zbyt wielu silnych emocji, nie jesteś w stanie nad sobą zapanować, zauważyłaś?- spytał. Zaczęłam się szarpać, żeby mnie puścił. Rozstawiłam wątłe nogi szeroko, żeby nie upaść od razu, jeśli mnie puści.
Jak bardzo się przeliczyłam, gdy przyciągnął mnie do siebie i przerzucił przez swoje ramię.
Nie miałam siły na nic, nawet na to, żeby go zdzielić po nerkach, czy oznajmić wszystkim naokoło, że jestem przytomna. Czułam się uwięziona w swoim własnym ciele. Clarius zrobił to specjalnie, żebym tylko nie stawiała oporów. Czarny krąg runiczny zaczął się kurczyć, wznosić i niebezpiecznie zbliżać w kierunku mojego czoła. Drgnęłam, przerażona. Clarius jedynie pogłaskał mnie po biodrze, mówiąc półgłosem, że to dla mojego dobra. To mnie tylko bardziej przeraziło, a potem poczułam obezwładniający impuls rozprzestrzeniający się po całym moim ciele od punktu między brwiami.
-Jak zapewne orientujecie się, zamierzam jej pomóc.- rzucił Clarius, gdzieś w kierunku miejsca, z którego wydostali się moi towarzysze.
-Pożałujesz tego!- warknął Nathan. Kątem oka mogłam zauważyć, że taki sam krąg obiega samego Nathana i zaciska się gdzieś na jego piersi. Czerwonowłosy upadł nagle na kolana, próbując chyba wykrzesać z siebie falę, która zlikwidowałaby Clariusa. Nie mogłam nawet nic powiedzieć. Jęknęłam tylko, by dać im do zrozumienia, że to coś nie jest na miejscu.
-Oddaj ją, do jasnej cholery, Clarius.
-Doskonale wiecie, że dziewczyna z wami nie jest bezpieczna. Zwłaszcza w twoim towarzystwie, Nathan.
-W twoim towarzystwie też nie ma większych szans na przeżycie tego wszystkiego!- prychnął jednooki.
-Niemniej jednak, wolałbym, żeby zatrzymała się w miejscu, w którym będę mógł nad nią zapanować.- Clarius wyprostował się bardziej. Mój ciężar w ogóle mu nie przeszkadzał.
-Clarius ma w tym wypadku rację.- odezwał się Zero. Wciągnęłam głośniej powietrze. Co on wygaduje?
-Wiedziałem, że nie mogę ci zaufać, durniu!- wrzasnął Nathan. Czułam, że roznosi go wściekłość, że zaraz coś zrobi. Niestety nagle zniknął mi sprzed oczu. Znajdowałam się w ciemnym, ale luksusowym pomieszczeniu. Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to widok za oknami. Panorama miasta wyglądała jak po przejściu kataklizmu. Clarius zdjął mnie ze swojego ramienia. Ułożył na jakimś łóżku i nachylił się nade mną, uśmiechając się delikatnie.
-Przez dłuższy czas nie będziesz mogła wykonywać gwałtownych ruchów.- przesunął otwartą dłoń nad moją głową i wyciągnął z niej ten czarny krąg, który nie pozwolił mi się ruszyć.
-Po co mnie tu ściągnąłeś?!
-A dopiero mówiłaś, że wiesz, w jakim celu cię złapałem. Czyżbym razem z kręgiem wyciągnął z twojej głowy kilka myśli? Cóż, moje zdolności negujące same w sobie są nieokiełznane. Kto wie, co stanie się z Nathanem, kiedy spróbuje zdjąć blokadę na swoją moc.- odparł lekko, uśmiechając się pod nosem. Clarius zajął miejsce na przeciwko mnie.
-Współpracujesz z Zero.- fuknęłam, chwytając się za obolałą głowę. Całe moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Całe szczęście, że było tu miękko, bo chyba zwijałabym się z jakiegoś głębokiego odrętwienia, rażącego moje nerwy za każdym razem gdy tylko coś mocniej mnie uciskało.
-Nie, Zero ze mną nie współpracuje. Fakt, mamy to samo zdanie i chcemy dążyć do tego samego, jednak jego metody podążania w tym kierunku są, zdaje się, bardziej pasywne. Rozumiesz, o co mi chodzi?
-Inny sposób na przetrwanie tego chaosu?
-Ty jesteś sposobem na przetrwanie tego chaosu.
-Co chcesz przez to powiedzieć?- ściągnęłam brwi, wpatrując się bacznie w twarz Clariusa. Jej nieodgadniony wyraz był chyba gorszy od wściekłości Nathana. Wtedy przynajmniej wiedziałam, z kim mam do czynienia.
-Zobaczysz, jeszcze trochę i sama zrozumiesz, co się kroi.- oznajmił, podnosząc się z fotela.
-Nie znaczy to jednak, że wam w tym pomogę.- fuknęłam. Ciche, rozbawione prychnięcie Clariusa zakończyło nasz dialog. Przestał się odzywać, a ja znów byłam jego zakładniczką.

1 komentarz:

  1. Cześć!
    S powrotem wróciłam do czytania Twoich opowiadań, ale tylko i wyłącznie tu zostanę jeśli zechcesz tego. Jeśli chcesz mieć jedną fankę więcej wejdź na mojego bloga i zacznij go czytać i komentować, ponieważ preferuję czytanie za czytanie :) http://vampireandmillionaire.blogspot.com/

    Co do rozdziałów, bardzo mi się podobają. Tylko jest jeden błąd, dlaczego nikt tu nie zagląda? Zadbaj o popularność bo te opowiadania na to zasługują! :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Eve Lovsed :)

    OdpowiedzUsuń